Skip to main content

Katedra Zarządzania Międzynarodowego i Logistyki

Weronika Piękoś, Włochy, Zarządzanie Międzynarodowe

Weronika Piękoś, Włochy, Zarządzanie Międzynarodowe

Kiedy zdecydowałam się na wyjazd na Erasmusa, wiedziałam, że chcę doświadczyć życia w innym kraju. Wybrałam Włochy i Rzym, a moją uczelnią goszczącą została LUMSA University. Mój Erasmus trwał od połowy lutego do początku lipca 2026 roku. Był to dla mnie czas intensywnej nauki, poznawania nowych ludzi i kultur, podróżowania, ale przede wszystkim ogromnej zmiany osobistej.

Możliwość zamieszkania w jednym z najbardziej niezwykłych miast Europy była dla mnie jedną z głównych motywacji. Rzym szybko przestał być tylko miejscem, do którego przyjechałam na studia. Stał się moją codziennością – podróżowaniem metrem na uczelnię, porannym cappuccino i cornetto, spacerami wśród zabytków czy spotkaniami ze znajomymi z całego świata.

Jednym z ważniejszych elementów tego doświadczenia była sama uczelnia. LUMSA University to ceniona prywatna uczelnia we Włoszech, dlatego poziom zajęć był naprawdę wysoki. Podczas Erasmusa uczestniczyłam w zajęciach z EU Policies & Global Challenges, Customer Relationship Management & Marketing, Corporate Sustainability & Governance oraz European Values in the Global Economy. Zajęcia wymagały aktywnego udziału, przygotowywania się do dyskusji i samodzielnego formułowania opinii. Szczególnie wartościowa była możliwość poznania różnych punktów widzenia, ponieważ w wielu zajęciach uczestniczyli studenci z różnych krajów. Dzięki temu omawiane tematy często wykraczały poza samą teorię i stawały się okazją do wymiany doświadczeń.

Nie bez znaczenia była również lokalizacja LUMSA. Uczelnia znajduje się w Rzymie, tuż obok Watykanu, dlatego nawet zwykła droga na zajęcia była dla mnie okazją do cieszenia się wyjątkową atmosferą tego miejsca.

Wyjazd był dla mnie również okazją do rozpoczęcia nauki języka włoskiego. Przed wyjazdem nie znałam włoskiego, dlatego zaczynałam zupełnie od podstaw. W trakcie pobytu uczęszczałam na intensywny kurs języka włoskiego i ostatecznie osiągnęłam poziom A2. Początki nie zawsze były łatwe – nawet proste sytuacje, takie jak zamawianie jedzenia czy rozmowa w sklepie, wymagały ode mnie zastanowienia się nad każdym słowem. Z czasem zaczęłam jednak coraz częściej próbować mówić po włosku, nawet jeśli wiedziałam, że popełnię błąd.

Erasmus nie kończył się jednak na uczelni. Jednym z jego największych atutów były dla mnie podróże. Włochy okazały się krajem, który można odkrywać bez końca. Podczas pobytu odwiedziłam między innymi Florencję, Mediolan, Rimini, Palermo, Monte Cassino, Dolomity oraz Cinque Terre. Każde z tych miejsc było inne i pozwalało zobaczyć kolejne oblicze Włoch. Dużym plusem było również to, jak łatwo można było znaleźć osoby chętne do wspólnego podróżowania. Większość studentów przyjeżdżała z podobnym nastawieniem – chciała jak najlepiej wykorzystać czas za granicą, poznawać nowe miejsca i ludzi. W Rzymie funkcjonowały grupy na WhatsAppie, między innymi grupa „Hiking”, gdzie można było znaleźć osoby zainteresowane wspólnymi wycieczkami i aktywnościami. Bardzo dobrze działała także ERA – Erasmus Roma Association, która regularnie organizowała wyjazdy i różnego rodzaju wydarzenia dla studentów Erasmus. Dzięki temu nawet przyjeżdżając do Rzymu samemu, można było bardzo szybko znaleźć grupę osób, z którymi wspólnie odkrywało się Włochy. Takie wyjazdy pokazały mi, że Erasmus to nie tylko semestr na zagranicznej uczelni, ale również możliwość poznawania kraju poprzez podróże, lokalne jedzenie, nowe miejsca i wspólne przygody.

Bardzo podobał mi się również włoski sposób spędzania czasu. Mam wrażenie, że we Włoszech łatwiej znaleźć przestrzeń na chwilę zatrzymania się i cieszenia codziennością. W Rzymie nauczyłam się bardziej doceniać moment, w którym właśnie jestem – spokojną kawę, spacer, rozmowę ze znajomymi czy wieczór spędzony na mieście. Można powiedzieć, że wyjazd nauczył mnie trochę włoskiego podejścia do życia i pozwolił mi zrozumieć, czym może być „la dolce vita” nie jako slogan, ale jako sposób patrzenia na codzienność.

Oczywiście Erasmus nie składał się wyłącznie z pięknych widoków i podróży. Życie w innym kraju oznacza również konieczność samodzielnego radzenia sobie z codziennymi obowiązkami i przyzwyczajenia się do innego sposobu funkcjonowania. Jednym z elementów, do których najtrudniej było mi się przyzwyczaić, była organizacja egzaminów. Wiele z nich miało formę ustną. Sama forma była ciekawym doświadczeniem, jednak egzaminy często wiązały się z dużą dezorganizacją. Potrafiły trwać bardzo długo, a oczekiwanie na swoją kolej zajmowało czasami znaczną część dnia. Trudno było również przewidzieć dokładną godzinę rozpoczęcia egzaminu, ponieważ wszystko zależało od tempa przeprowadzania rozmów z kolejnymi studentami. Było to dla mnie lekcją cierpliwości i elastyczności oraz pokazaniem, że studiowanie w innym kraju może oznaczać również konieczność dostosowania się do zupełnie innego systemu organizacji.

Patrząc jednak na cały wyjazd z perspektywy czasu, właśnie takie sytuacje również uważam za wartościowe. Erasmus nauczył mnie większej samodzielności, elastyczności i wychodzenia poza własną strefę komfortu. Studiowanie i życie w nowym środowisku pozwoliło mi również rozwinąć umiejętność komunikacji z osobami pochodzącymi z różnych krajów oraz lepiej zrozumieć znaczenie komunikacji międzykulturowej. Doświadczenie to utwierdziło mnie również w przekonaniu, że w przyszłości chciałabym pracować w środowisku międzynarodowym.

Gdybym miała udzielić jednej rady osobie, która dopiero planuje Erasmusa, powiedziałabym: nie czekaj, aż przestaniesz się bać. Przed wyjazdem naturalne jest zastanawianie się, czy znajdziemy mieszkanie, poradzimy sobie na uczelni, poznamy nowych ludzi albo poradzimy sobie w obcym języku. Ja również miałam takie obawy. Jednak większość rzeczy, których najbardziej się obawiamy przed wyjazdem, z czasem staje się po prostu częścią codzienności.

Warto podczas Erasmusa dać sobie możliwość doświadczania czegoś nowego – nie tylko na uczelni, ale również poza nią. Podróżować, poznawać ludzi, próbować lokalnego jedzenia, uczyć się języka i czasami zrobić coś spontanicznego. To właśnie te pozornie małe momenty często zostają w pamięci najdłużej.

Czy poleciłabym Erasmusa? Zdecydowanie tak. Uważam, że jest to doświadczenie, które daje znacznie więcej niż wpis w CV. Oczywiście rozwija język, kompetencje społeczne i zawodowe, ale przede wszystkim pozwala lepiej poznać samego siebie. Po kilku miesiącach wróciłam z Rzymu z nowymi wspomnieniami, znajomościami, większą pewnością siebie i przekonaniem, że warto od czasu do czasu wyjść poza to, co dobrze znamy.

Dzisiaj, kiedy myślę o Erasmusie, pamiętam przede wszystkim ludzi, rozmowy, wspólne podróże, włoskie cappuccino, spacery po Rzymie i wszystkie te małe momenty, które sprawiły, że obce miasto zaczęło być przez chwilę moim domem. I chyba właśnie to jest dla mnie największą wartością tego wyjazdu – nie tylko możliwość studiowania za granicą, ale możliwość naprawdę spróbowania życia w innym miejscu.

Weronika Piękoś, studentka Zarządzania Międzynarodowego 2025-2027